Środa, 15 Czerwiec 2011

  O Annie O Leżajsk-moje miasto Sylwetki Leżajszczan Kahl Family   Janina Stankiewicz Kuryłówka Foto  Kuryłówka Ludzie Foto Historia Kuryłówki Magia jednego zdjęcia Film Kahlówka 2011  Uroczystości na Kahlówce 2013 z udziałem ŚZŻAK Kahlówka 2014 Biogram Ernesta Wodeckiego  Powrót do strony głównej


Kahlówka - 29 czerwca 1944 roku

Kilka lat temu zaprosiłam moją mamę w podróż do przeszłości. Odwiedziłyśmy cmentarz w Tarnawcu.

Niedaleko tarnawieckiego kościoła znajdował się przed wojną folwark Kahlów, zwany potocznie Kahlówką, ale też Serwacówką . To przysiółek zwany od imienia właściciela folwarku Serwacego Kahla, jest symbolem niemieckich kolonistów. Ślad Nowego Dornbachu vel Neu Dornbachu vel Czterech Chałup.

 W miejscu, gdzie niegdyś stał dworek Kahlów, stoi dzisiaj pomnik ku pamięci żołnierzy AK.

Napis na tabliczce:

 „Żołnierze Armii Krajowej polegli w walce z okupantem 29 czerwca 1944 roku w Kuryłówce”.

 Poniżej wypisane ofiary tragedii, jaka rozegrała się tam niespełna miesiąc przed Wyzwoleniem.

 Budową pomnika zajmował się Władysław Rakszawski.
Co roku w tym miejscu, w dniu Święta Piotra i Pawła zbierają się tam na uroczystościach mieszkańcy tarnawieckiej parafii, byli partyzanci, członkowie ZBOWiD, i rodziny ofiar tamtejszej tragedii, przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy AK.

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka
Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

 

Od Kurylowka

 

Kurylowka

 

Moja mama, Janina Stankiewicz z Feldmanów naoczny świadek tamtych tragicznych czasów opowiedziała mi o swoich przeżyciach.

Do naszego domu (Feldmanów) przyszedł inż. Józef Josse, AK-owiec, ps. Scewoli, poinformował, że na Kahlówce są ranni żołnierze.

- Idźcie, bo tam potrzebna jest pomoc, trzeba im coś ugotować opatrzyć rany- powiedział.

Wiedziałam, że rodzina Kahlów wyjechała do Leżajska, a domem opiekowała się Maria Kostkowa z d. Krach, szwagierka Emila Kostka ps Maciek (komendant miejscowej placówki AK). Niewiele myśląc, poleciałam zobaczyć, czy mogę się przydać. Zastałam grupę rannych żołnierzy. Przywieźli ich nocą. Zostali ostrzelani w Szyszkowie przez 1000-osobową grupę Kałmuków (Mongołów) dowodzonych przez oficerów Wermachtu, z którymi stoczyli krwawą bitwę. W czasie strzelaniny zostało rannych 12 żołnierzy, m.in. dowódca zgrupowania „Szpak”. 

Zastałam na Kahlówce również moje przyjaciółki: Marynę Werflówną i jej siostrę Jankę, które mieszkały w Brzyskiej Woli na leśniczówce, a więc prawie po sąsiedzku z  Szyszkowem, słysząc strzały z bitewnych pól, wystraszone uciekły do Kuryłówki i schroniły się u nas tj u Feldmanów. 

W tym samym czasie Karola Kobowa, która balowała na weselu w Brzyskiej Woli, przerwała imprezę i w wielkim popłochu wystraszona wróciła do domu w Kuryłówce. Ktoś doniósł, że w lesie są już partyzanci.

Na Kahlówce wzięłyśmy się do roboty. Pomogłam Marii gotować obiad, ja strugałam ziemniaki, obierałam ogórki na mizerię, Maria robiła makaron i przyrządzała kurczaki. W międzyczasie ktoś pojechał do Leżajska po lekarza, wkrótce Jędrzejowski przywiózł dr. Bolesława Szaniawskiego.

W jednym pokoju leżał „Szpak” - dowódca partyzantów kpt Ernest Wodecki. Był dowódcą Partyzanckiego Obwodu ZWZ-AK Łańcut. Prowadził działalność partyzancką na terenie całego powiatu łańcuckiego, do którego należał też teren między Kuryłówką a Brzyską Wolą tzw. Górki. W Górkach stacjonowały  300 osobowe Oddziały partyzanckie AK.

28 czerwca 1944 roku na wieść od łącznika biłgorajskiego oddz. AK o planowanej akcji likwidacji oddziału partyzanckiego w Górkach przez Kałmuków, kpt Wodecki postanowił ewakuować oddział do Lasów Janowskich na Porytowe Wzgórze. Niestety, pod Szyszkowem partyzanci wpadli w zasadzkę. Ranny kpt Szpak wydał rozkaz wycofania oddziału z powrotem do Brzyskiej Woli. Nocą z 28 na 29 czerwca przetransportowano rannych partyzantów do Tarnawca, ulokowano ich na Kahlówce.

Część rannych żołnierzy leżała w stodole.

Mama podając obiad Szpakowi, spytała czy ma mu pomóc, by go nakarmić. Nie, dziękuję - powiedział.

Po obiedzie poszłyśmy razem z Maryną Werflówą i jej siostrą Janką Werflówną do rzeki prać bandaże po zmianie opatrunków przez doktora Bolesława Szaniawskiego.

Mańka zaproponowała nam, że możemy już wracać do domu, bo to dzień świąteczny, święto Piotra i Pawła, że ona sama pozmywa naczynia. Nie zdążyła. Słysząc tętent koni i dzikie okrzyki, uciekła w pole, położyła się w bruździe i tam przeczekała. Maryna i Janka wsiadły na furmankę, pojechały po Anielę Wilkos, żonę leśniczego i razem pomogły reszcie żołnierzy ulokowanych w lesie przeprawić się przez San z Ożańskiej Góry w kierunku, chyba Woli Zarczyckiej. Maryna miała sukienkę w duże granatowe grochy. Podczas przeprawiania się wpław przez rzekę, farbowane grochy zupełnie się rozpuściły i kiedy wyszła z wody jej sukienka była cała granatowa.

Mama opowiadała, że poszła 10 minut wcześniej przez pola do domu. Gdyby została nieco dłużej, to już by nie żyła. Kiedy opuściła Kahlówkę, poszła do domu, nie zastała rodziców, gdyż poszli do Maruszaków na Polski Koniec. Zjadła na chybcika knedle (szwabskie pierogi). Poleciała do Uchniata, w międzyczasie Gondek, który wraz z żoną uciekli z Brzyskiej Woli i zatrzymali się w Kuryłówce, latał po wsi, krzycząc, że Mongoły już są w okolicy. Mama na prędce wzięła jeszcze z domu dowód i z Karolą Kobową i Zośką Czaplową przez Przewrócie uciekły do łuziny nad Sanem. Schroniły się pod rozłożystym drzewem, gdzie potwornie wystraszone siedziały tam do wieczora. Z dala dolatywały dzikie wycia Mongołów, nasłuchiwały, słychać było tętent koni.
Każdy się ich bał, gwałcili kobiety. Jakaś gospodyni usmarowała się krowim łajnem, chcąc uniknąć gwałtu barbarzyńców.

Na błoniu stała studnia, z której korzystało kilka gospodarstw. Gdy nadjechał oddział Mongołów, napoili konie, pojechali w kierunku mostu na Sanie.
Wieczorem, Anna Czaplowa, matka Zośki i Ludwiki wzięła ciele przywiązane na powrózek i poszła do łuziny, stanęła i cicho wołała
- Zośka! Chodźcie! Już ich nie ma!
Maryśka Muskusowa poleciała na Kahlówkę, była ciekawa, co się tam wydarzyło. Podobnie ciekawscy Julek Czerniecki i Milek Kostek pojechali na rowerach na Kahlówkę obejrzeć co się tam wydarzyło.
Okazało się, że o świcie konnica Kałmuków z Tarnogrodu dotarła do Brzyskiej Woli, a przed południem zatrzymali się przy zabudowaniach Kahlówki, by napoić i nakarmić konie . Kiedy znaleźli się przy studni, jeden z partyzantów, policjant Karpiński otworzył do nich seryjny ogień z broni. Kałmucy zareagowali natychmiast, padły strzały, zabudowania stanęły w płomieniach. Z wyskakujących okien partyzanci byli natychmiast rozstrzeliwani i wrzucani do ognia. „Szpak” został zastrzelony, gdy wyskakiwał przez okno i zawisnął na różach, jednego z żołnierzy  znaleziono zastrzelonego nieopodal rzeki, być może zmierzał do rzeki, by się w niej umyć. Jeden z żołnierzy dogorywał, a na jego krwawiącej piersi paliła się deska.

Po 2-3 dniach, wieczorową porą partyzanci, pochowali bohaterów na cmentarzu, pochowano ich w pobliżu grobu Huberów, dzisiaj, niedaleko od tego miejsca znajduje się pomnik legendarnego partyzanta Józefa Zadzierskiego - ps. "Wołyniak”. Pogrzeb organizował Tadek Bielak. Jego siostra Zośka i mama zrobiły wieńce.

Zrobili tabliczkę z blachy, ozdobioną po bokach rulonami. Wypisali nazwiska i pseudonimy. Było ich chyba 12. 


Kpt Ernest Wodecki ps. Szpak
Plutonowy Stanisław Pudło ps. Fajny
Kpr Stanisław Cisek ps. Kawka
Kpr Bogusław Pawłowski ps. Orkan z Łańcuta
Kpr Franciszek Ruta ps Klucz
Kpt Tadeusz Skórski ps. Achilles z Dąbrówek
Stanisław Szust ps Cyma
Józef Kiełboń- sołtys w Tarnawcu, (dziadek Józka Kiełbonia)

Stanisław Rakszawski - komendant Strzela z Tarnawca

Ćwikła z Brzyskiej Woli

 

Koledzy partyzanci napisali taki wiersz:


„ A gdy polegnę o drodzy moi,
dojdzie wasz może zza świata głos,
żem był szczęśliwy zginąć za sprawę, dziękując Bogu za taki los.
Nie mówcie nigdy, o drodzy moi, że szkoda moich młodzieńczych lat.
Bo pamiętajcie, że tylko z ofiar
powstaje nowy, lepszy świat”.

 

Mama nie pamięta czy chowano ich w trumnach, czy nie. Śpiewano „W mogile ciemnej”.

W latach 50. rodziny, ekshumowały zwłoki z tarnowieckiego cmentarza. Kpt Ernesta Wodeckiego, kpr Stanisława Ciska kpr Bogusławskiego, Stanisława Szusta, kpt Tadeusza Skórskiego pochowano na cmentarzu w Łańcucie. Na tablicy nagrobnej w Łańcucie podano błędnie wiek Ernesta Wodeckiego. Ernest Wodecki ur. się 11.06.1904 r. w Gołkowicach (pow. Wodzisław Śl.) Syn Jana i Tekli z d. Czarnota. Został zastrzelony w wieku 40 lat, a nie, jak podano 48 lat. zobacz  Biogram Ernesta Wodeckiego 

Od Cmentarz w Łańcucie

 

Od Cmentarz w Łańcucie

 



Kilka lat temu, matka kpr. Bogusława Pawłowskiego ps. Orkan, przyjechała z Łańcuta, po uroczystościach wypytywała mamę o zdarzeniach z tamtych chwil. Mama, mówiła jej, że tam nie było czasu na rozmowę, wszyscy żyli pod strachem, wiedząc, że lada moment mogą nadjechać Mongoły.
Matka Orkana opowiadała mamie jaką przeżyła tragedię, była młoda jeszcze. Wiadomo, że syn był narażony na niebezpieczeństwo, liczyła się z tym, że różnie mogło być. Miała córkę, która już jako dorosła zginęła tragicznie, potrąciło ją auto. Tragedia córki ją dobiła.

Moja mama siedząc pod pomnikiem, stwierdziła, że dwa razy szczęśliwie uniknęła śmierci, raz 29 czerwca 1944 roku na Kahlówce, drugi raz mogła zginąć na weselu swojej przyjaciółki - Janki Oleszkiewiczównej z „Ojcem Janem”- Janem Franciszkiem Przysiężniakiem,  dowódcą samodzielnego oddz. partyzanckiego NOW-AK.

   


  29 czerwca 2011 roku odbyły się uroczystości z okazji 67 rocznicy tragicznych zmagań żołnierzy AK z Kałmukami na Kahlówce w Kuryłówce. Obchody rozpoczął ks. proboszcz Franciszek Goch uroczystą mszą w Kościele pw św. Józefa w Kuryłówce. Wśród uczestników uroczystości byli przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej z Łańcuta i Koła nr 1 w Leżajsku. Hołd poległym żołnierzom złożyły władze gminy Kuryłówka, przedstawiciele Urzędu Miasta Leżajska oraz Towarzystwa Miłośników Ziemi Leżajskiej. Licznie przybyli radni i mieszkańcy wsi Kuryłówka, Tarnawca i Ożanny, a także mimo okresu wakacyjnego młodzież i nauczyciele.

Film Kahlówka 2011

   

   


2013-06-29

Uroczystości związane z tragicznymi wydarzeniami sprzed 69 laty, kiedy to żołnierze Armii Krajowej stoczyli krwawą walkę z kałmucką kawalerią weszły na stałe do kalendarza władz gminnych Kuryłówki. W sobotę 29 czerwca 2013 roku na Kahlówce, pod pomnikiem poległych bohaterów hołd złożyli przedstawiciele Światowego Związku Żołnierzy AK, władze gminy Kuryłówki, władze Urzędu Miasta Leżajska, przedstawiciele Towarzystwa Miłośników Ziemi Leżajskiej, mieszkańcy Kuryłówki i okolicznych wsi, młodzież szkolna, duchowni oraz kombatanci.

  zobacz też: Uroczystości na Kahlówce 2013 z udziałem ŚZŻAK

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Od Kurylowka

 

Kahlówka 2014 na Blogu "W poszukiwaniu korzeni. Zapiski genealogiczne

FOTOGALERIA


 

             Księga Gości-przeglądanie            Powrót do strony głównej

                

Strona utworzona: 2009-06-14

Aktualizacja strony: 2014-09-22