Janusz Motyka urodził się w Leżajsku, dorastał w Nowej Sarzynie,
mieszka w Przemyślu, pracuje najczęściej w Jarosławiu ale sercem
tkwi w Przeworsku.
Po kądzieli jest Lasowiakiem, a po mieczu Przeworszczaninem.
Z
wykształcenia jest magistrem zarządzania i administracji, od 16 lat
zawodowo zajmuje się dziennikarstwem, ale jego hobby to historia
Ziemi Przeworskiej i Leżajskiej.
Na pytanie, czy zna etymologię swojego nazwiska, odpowiada:
MOTYKA ma korzenie w starożytnym Sumerze i
Mezopotamii, miasto Motyka na Sycylii ma ponad 3 tysiące lat
tradycji. Nazwisko jest popularne w Czechach, Słowacji, Rumunii,
Niemczech.
W Polsce najwięcej osób o tym nazwisku mieszka w okolicach Żywca,
liczebność maleje na obszarach Małopolski po prawej stronie Wisły do
ujścia Sanu.
Nazwisko Motyczka pojawiło się w Przeworsku już w 1396 roku. Janusz
ma piękny skan z archiwów wawelskich , świadczący, że pierwszym
wojewodą przeworskim był wtedy Paszko Motyczka, w służbie Władysława
Opolczyka.
Janusz ma trzy pasje: Pierwsza to genealogia; do tej pory
udokumentował dzieje swoich przodków w Przeworsku do XVIII wieku, w
sumie 10 pokoleń. Choć na Ziemi Leżajskiej ”zszedł” nawet do XVII
wieku.
Drugą jego
pasją jest PRZEWORSK. Dlatego zbiera pocztówki, zdjęcia i dokumenty
dotyczącego tego miasta. W poszukiwaniu eksponatów odwiedza giełdy
staroci, internetowe aukcje i antykwariaty w całym kraju. Fascynuje
go zakon Bożogrobców, którzy mieli swoje siedziby nie tylko w
Przeworsku, ale też w Leżajsku i Giedlarowej. Niedawno w krakowskim
antykwariacie kupił unikalną książkę z XIX w. księdza Pękalskiego
mówiącą o początku, rozkrzewieniu i upadku zakonu Bożogrobców.
Trzecią pasją, którą traktuje jako sympatyczny żart, jest
kolekcjonowanie motyk:-))).
Cała grupa ludzi kibicuje mu, a wielu
przyjaciół pomaga wzbogacać jego „kolekcję”.
Co najmniej kilkadziesiąt państw ma w godle narodowym motykę. W
godle Mozambiku jest kałasznikow skrzyżowany z motyką.
zobacz godło
Od przyjaciela
z Londynu dostał 2 paczki orzeszków ziemnych z rysunkiem Chińczyka z
motyką, z Chorwacji od znajomych dostał flaszkę wina z motyką na
etykiecie.
Na 50 urodziny dostał od redakcyjnych kolegów piękną motyczkę
przewiązaną czerwoną kokardką. Synowie z wędrówki po Czarnohorze
przywieźli mu motykę wygrzebaną w huculskiej chacie.
Ma motykę premiera Wincentego Witosa. Będąc na krajoznawczym
sympozjum, zobaczył w stodole u wujka Witosa 3 motyki, z głupia
frant spytał: Czy mogę sobie zrobić zdjęcie? Dlaczego? Bo zbieram!
Jedna więcej, jedna mniej, dali mu egzemplarz do kolekcji.
Więcej o jego pasji możesz przeczytać w Nowinach
Jan Brzechwa
Z motyką na słońce
Roch węgla od
dawna pod piecem nie widział,
Już skończył się zapas, wyczerpał się przydział.
Więc Roch wpadł na pomysł: "Tak zimno w chałupie,
A słońce jest wielkie. Gdy okruch odłupię
I wrzucę do pieca, wystarczy mi ciepła,
By barszcz nie zamarzał i kasza nie krzepła."
Pomyślał i ruszył z motyką na słońce,
A słońce - wiadomo - jak ogień gorące.
Motyka już topić się z wolna zaczęła,
Lecz Roch nie ustawał, Roch wołał: - Do dzieła!
Do dzieła! Choć sobie czuprynę osmalę,
Wciąż będę motyką uderzał wytrwale
I choćby mnie słońce spaliło na popiół,
Nikt we wsi nie powie, żem swego nie dopiął!
To rzekłszy przygarnął dwie chmury deszczowe,
Z nich jedną położył, jak kompres na głowę,
A drugą wyżymał zwilżając ostrożnie
Motykę, jak zwilża się kurę na rożnie.
Bił w tarczę słoneczną, choć dręczył go upał,
Aż w końcu motyką okruszek odłupał.
Zawinął go w chmurę, jak w szmatkę wilgotną,
I podał czym prędzej Rochowej przez okno.
Rochowa okruszek do pieca wrzuciła,
Obrała ziemniaki i barszcz nastawiła.
Buzuje się okruch słoneczny na ruszcie,
A wy, jeśli chcecie, czyn Rocha powtórzcie.
Nauka zaś taka z wierszyka wynika,
Że może każdemu się przydać motyka.
Dzień nadszedł, gdy
(Enlil) motykę ustanowił,
zadania dla niej ustalił i o przeznaczaniu rozstrzygnął,
i wyciągając ramię do motyki i kosza
wygłosił pieśń pochwalną o swej motyce.
Jego motyka jest ze złota, głowica z lazurytu,
[...]
Jej ząb jest jednorogim wołem
wspinającym się na szeroki wał.
Pan powołał motykę (do istnienia), ustalił jej przeznaczenie,
[...]
Anunaki stali wokół niego
[...]
modlitwę składali hołd Enlilowi,
a swym Czarnogłowym dali motykę w posiadanie.
[...]
Motyka i kosz budują miasta,
nowy dom motyka buduje, nowy dom zakłada,
sprawia, aby nowy dom trwał.
Dom, który buduje się przeciw królowi,
dom, który nie jest mu uległy
motyka poddaje królowi.
Złym rolnikom kruszy głowę,
szarpie korzenie i targa koronę,
motyka pielęgnuje rośliny (uprawne)...
Przeznaczenie motyki ustalił Enlil,
motyka jest uwielbiona!
(ok. 3000 r. p.n.e.)
Enlil - pan powietrza, władca
przestrzeni między niebem a ziemią; władca świata i panteonu, syn
boga Ana i ziemi, rodzicielki, Ki; w Babilonii także bóg gór; główne
miejsca klutu - Nibru (świątynia - Ekur).
Pierwsi bogowie
Jako pierwsi
powstali bogowie An "niebo" i Ki "ziemia".
Potem z nich zrodził się Enlil, "pan powietrza". Był
uosobieniem trzeciego elementu wszechświata - atmosfery. Ki, została
uznana za główną boginię panteonu. Określana jako Nintu -
"pani rodzicielka". Występowała również pod imionami: Ninmah
- "wielebna pani", Ninhursag - pani (góry).
Po stworzeniu pierwszych trzech bogów stworzycieli: Ana, Enlila i
Nintu przyszła kolej na pana abzu - Enkiego. Jest on w
pierwszej linii potomkiem Ana i Nammu, bezmiaru wód,
pramaterii, z której wyłoniły się niebo i ziemia , dzięki czemu
zalicza się go do bogów wywodzących się z morza pierwotnego.
Kolejni bogowie, którzy zajęli miejsce w panteonie to: Nanna
- bóg księżyca, Utu - bóg słońca i Inana - bogini
miłości i wojny.
Tak powstało siedmioro głównych bogów "stworzycieli". Ich ziemskie
siedzimy należały do głównych kompleksów świątynnych w największych
miastach Sumeru. Zaraz po nich powstało całe mnóstwo mniejszych
bóstw, sprawujących pieczę nad określonymi zjawiskami przyrody i
dziedzinami życia. Większość z nich również miała własne świątynie,
ale gabarytami i wyposażeniem często nie różniły się od zwykłych
domów mieszkalnych.
DLA WSZYSTKICH MIŁOŚNIKÓW TEJ ZIEMI
Po Przeworsku z książką w ręku
Na rynku wydawniczym ukazał się właśnie nowy przewodnik po
Przeworsku i okolicach autorstwa Janusza Motyki. Ta pozycja
powinna się znaleźć w biblioteczce wszystkich, którzy chcą
bliżej poznać miasto nad Mleczką i gminy do niego przyległe.
fot.H. Lewkowicz
Autor przewodnika Janusz Motyka od wielu lat wierny jest pasji
badawczej i kolekcjonerskiej związanej z Przeworskiem.
Publikacja Przeworsk i okoliczne gminy. Przewodnik ukazała się
nakładem Podkarpackiego Instytutu Książki i Marketingu. Jak twierdzi
sam autor, mimo że praca nad pisaniem przewodnika zajęła mu dziewięć
miesięcy, zawarty został w niej plon jego badawczej pasji, która
trwa już od ponad 30 lat. To także pasja kolekcjonerska. Janusz
Motyka od lat zbiera archiwalia, przedmioty i ciekawostki związane z
Przeworskiem i ziemią Przeworska, z którą łączą go korzenie
rodzinne. Dlatego też, gdy dostał od Podkarpackiego Instytutu
Książki i Marketingu propozycję napisania takiego przewodnika, bez
wahania podjął się tej żmudnej pracy. – Moją ambicją było, by w
przewodniku zawrzeć informacje nigdzie dotąd niepublikowane lub
takie, o których wie wąskie grono badaczy i miłośników Przeworska –
tłumaczy J. Motyka. Tak powstała książka, która w opinii autora
przeznaczona jest zarówno dla mieszkańców opisywanych w niej
miejscowości, jak i turystów.
Jedwabniki i cesarz w Przeworsku
Forma publikacji jest istotnie ciekawa. Jak na przewodnik przystało,
książka zawiera dokładne opisy najciekawszych miejsc, które
koniecznie trzeba zobaczyć, zwiedzając Przeworsk i okolice. Osobne
rozdziały poświęcone zostały m.in. ordynacji przeworskiej,
przeworskim bożogrobcom, Żydom w Przeworsku, lochom pod miastem, czy
dziejom nieistniejącej już cukrowni. Wszystko to okraszone mnóstwem
ciekawych ilustracji. Jednak najciekawsze w publikacji J. Motyki
jest to, że zawiera ona wiele wyeksponowanych, stanowiących odrębne
elementy tekstu, ciekawostek. Z przewodnika poznamy na przykład
historię Franciszka Ksawerego Kuhna, który popularyzował w
Przeworsku przemysł jedwabniczy i wykładał jedwabnictwo w założonej
przez siebie szkole. W innym miejscu z kolei czytamy, że ostatni
wyrok śmierci w Przeworsku został wykonany w 1787 roku. Pewnie nawet
nie wszyscy przeworszczanie wiedzą, że w ich mieście przebywał sam
cesarz Franciszek Józef I, który zatrzymał się tu podczas podróży w
1893 roku, podobnie jak nie wszyscy znają historię domu publicznego
w mieście.
Kochanowski w Gorliczynie
Podobnie skonstruowana jest część przewodnika poświęcona
osobliwościom miejscowości gmin Przeworsk, Tryńcza, Gać i Zarzecze.
Dowiadujemy się na przykład o tym, jak ojciec poezji polskiej Jan
Kochanowski przebywał w 1557 roku w zamku w Gorliczynie. Tu zapałał
uczuciem do pewnej kobiety, co znalazło odbicie w strofach jego
poezji. – Chciałem pokazać, że wielka historia, którą znamy z
książek, jest tak blisko nas. Zdarzało się, że nad jednym szczegółem
pracowałem długo, bo przyświecała mi idea wyprostowania błędów,
które były nieraz powielane w wielu publikacjach – podkreśla J.
Motyka.
Przewodnik zawiera także wiele przydatnych, praktycznych informacji.
Turysta znajdzie tu wykaz lokali gastronomicznych, stacji pali,
warsztatów samochodowych, bazę noclegową oraz opis tras
turystycznych w okolicach Przeworska.
Źródło:
http://www.zycie.pl/informacje.php?region=Przeworsk&nr=2353&page=1
Jedwabny cud nad Mleczką. Rzecz o aptekarzu co w
Przeworsku morwy uprawiał
http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100529/WEEKEND/23621347
|