Kącik Kolekcjonera

 

KĄCIK PASJONATA


Anna Ordyczyńska


   Mam fioła na punkcie kubków i filiżanek. Moja kolekcja jest spora, nie mam już godnego miejsca, gdzie mogłabym je wyeksponować. Muszę pomyśleć o ładnych półeczkach. Kolekcja kubków ma szczególną dla mnie wartość. Większość z nich stanowi cząstkę historii.

Staram się zdobyć ciekawy eksponat z moich turystycznych wojaży, odwiedzanych miejsc, przypominający mi ciekawie spędzone chwile.
Wskaż na któryś mój kubek, a opowiem ci cząstkę mojej historii- czasem żartuję, by odpierać zarzuty po co to robię.
 

Więcej o mojej pasji do fotografowania

Kamerowanie scen z życia


 
Kubek kupiony na wiedeńskiej Starówce, w sklepiku nieopodal barokowej Kolumny Morowej na Placu Graben. Ten kubek to moja główna pamiątka z  Podróży z Wiednia
 
Do moich szczególnie cennych eksponatów należy filiżanka zdobyta z kawiarni w Pałacu Schönbrunn -letniej rezydencji Habsburgów. Ta mała filiżanka kawy, jak na tamte czasy kosztowała niemalże majątek. No! Może przesadzam z tym majątkiem.
 

 

Kubek z wizerunkiem Przepaści Macocha kupiłam w kiosku na tarasie widokowym. Na pamiątkę zwiedzania Moravského Krasu, gdzie atrakcją jest Przepaść Macocha (Punkevní jeskyně) (138,5 m). Jaskinia bogato ozdobionej naciekami, podróż odbywała się łódkami podziemną rzeką.

Kubek z wizerunkiem i karteczką z opisem legendy. Otóż - jak głosi owa legenda - w XVI w. w pobliskiej wsi Vilemovice żyła kobieta, której syn był słaby i chorowity. Stara wiedźma zielarka podpowiedziała jej, że chłopiec odzyska siły, jeśli pasierb kobiety zginie. Kiedy młodsze dziecko znów ciężko zachorowało, kobieta nie zastanawiała się długo. Zaprowadziła pasierba na skraj przepaści i zepchnęła w jej głąb. Przekonana, że popełniając tę zbrodnię, ratuje życie syna, wróciła do domu. Jakiż był jej ból, gdy zastała tam synka martwego. W rozpaczy zabrała jego ciało ze sobą i skoczyła w przepaść. Tymczasem pasierb, spadając, cudem uchwycił się gałęzi drzew i zdołał uniknąć śmierci. Jego macocha nigdy się już o tym nie dowiedziała. Od czasu tamtych wydarzeń przepaść nosi miano owej złej kobiety - właśnie Macocha.

 

Piękny kubek dostałam od mojego syna z podróży do Londynu. W 2005 r pojechał tam nie na wakacje, ale do roboty. W wolnych chwilach zwiedzał miasto, muzea. Kubek z wizerunkiem The British Museum przypomina mi dramatyczne wydarzenia 7 lipca, kiedy to Londyn stał się celem terrorystów, gdzie doszło do eksplozji w metrze i autobusach. Tomek w tym okresie przebywał w Londynie zaledwie od kilku dni, poznawał miasto i w poszukiwaniu pracy jeździł metrem. Tomek wysłał widokówkę z widokiem Piccadilly Cirrcus.

Napisał:
"Pozdrowienia z Londynu 'bombowego miasta'. 7-07-2005 roku data, którą będę pamiętał do końca moich dni. Seria wybuchów całkowicie sparaliżowała miasto oraz pokrzyżowała moje plany- miałem właśnie się wybrać do Muzeum Brytyjskiego! Ciekawe co teraz będzie z transportem oraz środkami bezpieczeństwa? Dobrze się stało, że pospałem sobie dłużej, bo wybuch mógł mnie dosięgnąć".

Fot. Anna Ordyczynska  Jako dodatek do imieninowego prezentu był firmowy kubek z
Hotelu Gołębiewski. Formą prezentu było zaproszenie na weekend do Hotelu w Białymstoku.

Basen, sauna, dyskoteka całą noc. Niezapomniane wrażenia.

 

Fot. Anna Ordyczynska Jako pamiątkę z Wilna przywiozłam sobie filiżankę, z której piłam herbatę podczas obiadu. Poprosiłam kelnerkę, by mi ładnie ją zapakowała. Zapłaciłam 20 litów. Za większość tak zdobytych pamiątek staram się płacić, ale nie ukrywam, cieszy mnie fakt, gdy dostanę gratis.  http://tordy.republika.pl/litwa.htm
Fot. Anna Ordyczynska Prezent imieninowy od mojego syna. Był niepocieszony widząc, jak stawiam ją na półce z innymi filiżankami, zamiast  używać jej na co dzień.
Fot. Anna Ordyczynska  Pamiątką z nocnego rejsu statkiem po Wełtawie, uroczystej kolacji w miłym towarzystwie jest zdobyczny kubek. Chciałam go kupić, ale kelner był tak sympatyczny i chyba wyrozumiały, że nie chciał pieniędzy. Nie ukrywał zachwytu, widząc, że sprawił mi ogromną radość. http://aord6.republika.pl/praga.htm
 Fot. Anna Ordyczynska              Fot. Anna Ordyczynska Z kolekcji Andrzeja Mleczki. Chętnie zaglądam do jego galerii ilekroć odwiedzam mój ukochany Kraków.
Kubki od Joli i Margolci. Fot. Anna Ordyczynska. Takie cacka są dowodem, że moje dziwactwo jest postrzegane ze zrozumieniem. Prezent od Joli i Małgosi stoi na honorowym miejscu w moim pokoju, tuż obok monitora na biurku. Przypominają mi, żeby kliknąć na Genebase, by dowiedzieć się, co słychać u moich genealogicznych przyjaciół.
 
Pamiątkowe kubki symbolizujące współpracę z mediami. http://aord5.republika.pl/prasa.htm

Ten niebieski dostałam od TVP Rzeszów, która przedstawiła film "Dwa Światy" -  o mojej pasji  tworzenia internetowych drzew genealogicznych: https://goo.gl/photos/qLWXYPwd7NpRimg38  

Biały kubek przyłatwił mi Waldemar Sosnowski znany fotografik Gazety Wyborczej za artykuł Agaty Kulczyckiej 'Pasja Anny Ordyczyńskiej' https://goo.gl/photos/jWLw6sSpijfT5DJT6

 żółty kubek wygrałam w konkursie organizowanym w Nałęczowie przez Radio Lublin. http://www.aord6.republika.pl/naleczow.htm

Od Spacerkiem po Krakowie
Dobrą kawę podają w Szarej Kamienicy. Miła obsługa i wspaniały niepowtarzalny klimat. Podobno, jak głosi legenda dot. Szarej Kamienicy, król Kazimierz Wielki miał pięknej urody kochankę imieniem Sara. Sara była Żydówką. I kiedy urodziła królowi upragnionego syna, ten z miłości i wdzięczności ofiarował jej kamienicę. Czy to prawda? Nikt tego nie wie. Wiadomo jednak, że król najwyraźniej miał słabość do Żydów. Rozdawał im za czasów swego panowania liczne przywileje.
W Szarej Kamienicy gościł król Stanisław August Poniatowski, a Tadeusz Kościuszko wraz ze swoim sztabem opracowywał strategię powstania w 1794 i 1846 roku.

http://aordycz-krakow.blogspot.com/2013/06/szara-kamienica-w-krakowie.html

 
Kubki Muzeum Ziemi Leżajskiej.
 
Kolekcja kubków leżajskich.
 
A to już pamiątka ze spotkania z Genealogami. Na V Urodziny Genpolu  nie trzeba było rezerwować hotelu, gdyż skorzystaliśmy z gościnności Darka, w tym roku zamówiłam hotel PZH tzn wydawało mi się, że jest to nadal hotel PZH. Niestety, okazało się, że hotel zmienił właściciela. Warunki w nim były tak koszmarne, że lepiej nie mówić.

VI Urodziny Genpolu.

 

Fot. Anna Ordyczynska Od Piotrusia Kiersnowskiego prezent do kolekcji. Śliczny
Fot. Anna Ordyczynska Od Piotrusia Kiersnowskiego prezent do kolekcji.
 

Najbardziej zaskakujący prezent, jaki dostałam zupełnie niespodziewanie od kolegi mojego syna. Był na wycieczce w fabryce porcelany. Pamiętał o moim bziku i postanowił sprawić mi niespodziankę. To miłe.

 
Bardzo chciałam mieć kubek z Norwegii. Mój Tomek wyjechał tam w okresie najbardziej niepożądany, bo chcąc nie chcąc spędził Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok z dala od rodziny, w samotności. Na szczęście mieliśmy ze sobą ścisły kontakt przez Skype. Przegadaliśmy wiele godzin, jak nigdy wcześniej nie mieliśmy sobie tyle do powiedzenia. Kubek z Norwegii jest mi szczególnie bliski. Patrzę na niego z wielkim sentymentem.
 

Z okazji Złotych Godów moich Rodziców zaprojektowałam okolicznościowy kubek ze zdjęciem ślubnym Rodziców.

 
Autentyczny amerykański kubek, prezent który jest dla mnie wielką, a jednocześnie miłą niespodzianką. Dostałam go od pani Krysi Kucharskiej.

- Tyle się naczytałam od pani pasji do kolekcjonowania kubków, że pomyślałam sobie:

po co ma u mnie stać na półce, skoro może sprawić pani przyjemność - powiedziała mi pani Krysia wręczając mi do kolekcji swój piękny kubek. Ma on na pewno szczególną osobistą wartość dla p. Krysi, bowiem przywiozła go sobie ze Stanów. Nie musiała.

Pani Krysia była kiedyś moją dawną sąsiadką, w czasach, gdy ja mieszkałam na ul. Furgalskiego, a ona naprzeciwko przy Mickiewicza. To było tak dawno, ja wtedy miałam 4-5 lat i w ogóle nie pamiętałam z tamtych czasów.

 
Przyjemnie było podnieść sobie ciśnienie wczesnym rankiem małą czarną. Będąc w podróży z Leżajska do Leska wstąpiłam do Restauracji Zamkowej w Łańcucie. Pijąc aromatyczną kawę miałam świadomość, że to restauracja z tradycjami, która przez wieki serwowała smaczne potrawy Lubomirskim, Potockim, Sanguszkom, Tarnowskim i im gościom.

zobacz Śladami Potockich

 

Po 40. latach odwiedziłam mój ulubiony krakowski bar 'Kopciuszek' w Krakowie. Będąc na studiach z przyjemnością chodziłam do baru na prawdziwe soki z marchewki, pyszne jogurty owocowe i mój ulubiony koktajl kawowy mrożony.

Zmienił się nieco wystrój baru, nie ma już dawnej nazwy 'Kopciuszek'. Zmienił się bowiem właściciel baru. Kiedyś należał on do spółdzielni mleczarskiej, dzisiaj bar jest w prywatnych rękach.

Z przyjemnością wypiłam pyszną kawusię espresso, a od miłej pani otrzymałam na pamiątkę filiżankę do mojej kolekcji z logo Davidoff Cafe.          zobacz>> Kopciuszek w Krakowie

 
Moja siostrzenica Magdusia przywiozła mi tę śliczną filiżankę z Kanady. Magda mieszka od wielu lat w Toronto. Pamiętała o moim hobby, tym bardziej jestem jej wdzięczna, że postarała się, aby prezenty były przemyślane i sprawiły przyjemność.
 
Klub 'Pod Jaszczurami' w Krakowie
 
Dostałam filiżankę z edycji jubileuszowej ze złoconym logo Uniwersytetu Jagiellońskiego. Filiżankę wygrał mój syn za udział w konkursie, ogłoszonym na Facebooku w związku z obchodami Jubileusz 650-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Wystarczyło umieścić na FB zdjęcie zrobione na Rynku Głównym na tle tablicy informacyjnej z programem obchodów Jubileuszu.
 
Muzeum Uniwersytetu Jagiellońskiego Collegium Maius przy ul. Jagiellońskiej 15
 
Na Wzgórzu Wawelskim w ogródku kawiarni 'Pod Basztą' z przyjemnością można delektować się małą czarną. Ja wybrałam tradycyjnie espresso. Do rachunku, dzięki uprzejmości właściciela kawiarenki, dopisano mi filiżankę Alfredo, która wzbogaciła moją kolekcję.
 
 
 
Przytulna Kawiarnia Mehocafe w Domu Józefa Mehoffera przy ul. Krupniczej 26 serwuje pyszną kawę. Można się delektować aromatem małej czarnej na zapleczu kamienicy w Ogrodzie Józefa Mehoffera.
Od Spacerkiem po Krakowie
W piwnicach legendarnego Baru Piwnicy Pod Baranami można spędzić uroczy wieczór. Przy drinku, piwie lub filiżance małej czarnej, słuchając zmysłowych dźwięków tanga.

zobacz >>Milonga w Piwnicy pod Baranami

 
W podziemiach Akademii Ignatianum przy ul. Kopernika 26, Kraków znajduje się Kawiarnia Veni (lunch bar). Przy okazji wizyt na Klinikę z przyjemnością wpadam na tanie i smaczne obiady. Serwują również pyszną kawę.
 
 
Kolekcja limitowana Nationale Geographic została mi dostarczona przez kuriera.
 
Filiżanka z wesela Tomka i Ani. Zajazd "Brzozowy Raj" w Zwoleniu
 
 
 
 
Relikt przeszłości. Unikatowa filiżanka 'Made in CCCP'. Dostałam ją od koleżanki z pracy.

 

 

    


Kolekcja moich kubków


Poczytaj więcej o Annie O

Fotogaleria kubkow


 

Księga Gości-przeglądanie

Pasja czy obsesja

 

Fotogaleria kubkow

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
   

 

   
         
   

Strona Główna       Kącik Kolekcjonera

  Top

Strona utworzona: 2007-11-10

Aktualizacja: 2017-01-12