O mnie
Sylwetki
Leżajszczan
Newsy
Leżajsk-moje
miasto
Powrót
Marja Bochdan-Niedenthal [*ok. 1910 - † 1972]
Pochodzi z Kresów. Jedna z czterech córek Tadeusza Bochdan h. Bończa (ur. w
1869r -zm. w 1918 , wiek: 49 lat) i Anny hr. Koziebrodzkiej z Koziebród h.
Jastrzębiec (ur. ok. 1870r), ziemiańskiej wschodnio-małopolskiej rodziny znanej
we Lwowie.
Marja Bochdan-Niedenthal była w Kanadzie, w Rhodezji. Jest autorką
książki "Ucayali - Raj czy
Piekło nad Amazonką. Jest to bardzo interesująca relacja z
dwuletniego pobytu w lasach Montanji peruwiańskiej, na terenie powstającej tam
pierwszej polskiej kolonii. Autorem zdjęć jest towarzyszący jej mąż, Kazimierz
Niedenthal, inżynier drogowy z zawodu, fotografik i podróżnik z zamiłowania. Do
Ameryki Południowej dopłynęli największym statkem Booth-Line'u „Hildebrand",
docierając w 9 osobowej grupie pionierów- polskich kolonistów w głąb Amazonii, a
statkiem rzecznym "Sao Salvador"nad rzekę Ukayali, w dziewiczych lasach Peru,
zwanych Montanją. Razem z nimi jechała brazylijska grupa lekarzy badających trąd
nad Amazonką.
W Peru urodziła córkę Cecylię 'Lila' (*31 XII 1931 r - Cumarii), ale wcześniej adoptowała dziesięcioletnią Indjankę Letę, ratując ją od śmierci. Opisuje to w książce:
(...) Zdarza się czasem, że Indjanin zazwyczaj mało przywiązany
do swego potomstwa, sam przyprowadza córkę lub syna do białego, sprzedając ich
za strzelbę, woreczek prochu i jeszcze parę drobiazgów. Normalna cena za chłopca
to strzelba, puszka prochu i woreczek śrutu. Gdy jest zdrów, co rzadko się
zdarza, dodać można machetę (nóż). Przeliczone na pieniądze wyniesie to około
sześciu funtów peruwiańskich. Za dziewczynę płaci się mniej: macheta, paciorki,
sztuczka perkalu. Strzelby, dawno zapomniane u nas odtylcówki, fabrykowane we
Francji i Niemczech specjalnie dla Indjan, grają wielka rolę w handlu z nimi. Po
do¬konaniu transakcji, Indjanin przestaje się uważać za ojca swego dziecka i
jeśli
biedactwo ucieknie i wróci do domu, zostaje obite i przyprowadzone z powrotem do
nabywcy. Zdarza się też, że biały ratuje po prostu dziecko indjańskie od
niechybnej śmierci. Indjanie bowiem hołdują wielu barbarzyńskim przesadom, jak
na-przykład wierzą w czarowników. Wiara ta, rozpowszechniona silnie wśród
plemienia Campa (Kampa), uczy ich, że człowiek jest nieśmiertelny. Jeśli
Indjanin umarł z choroby, lub ze starości, a nie z odniesionych ran, uważają, że
został urzeczony i szukają winowajcy. Podejrzenie pada zwykle na małe dzieci,
zwłaszcza na dziewczynki. Wybraną ofiarę wśród specjalnego ceremonjału palą,
alby wrzucają do wody, przywiązaną do pala. Jeżeli jednak zjawi się w takiej
chwili biały i okaże chęć zabrania ze sobą domniemaną czarownicę, dają mu ją
chętnie. W taki sposób pewien misjonarz uratował od śmierci dziesięcioletnią
Indjankę, którą przywiózł do Cumarii i po spisaniu protokułu na posterunku
policji, oddał mi na wychowanie. Dziecko było tak przerażone i chore z powodu
wstrząsających chwil, jakie przeżyło, że przeszło przez miesiąc musieliśmy ją
leczyć i zapewniać, że nikt jej już nic złego nie zrobi. Dziś jest to duża
dziewczyna, bezgranicznie do nas przywiązana, mówiąca nawet po polsku. Możnaby
pisać tomy o trudnościach, jakie mieliśmy, aby wpoić w jej pierwotny, dziki
umysł podstawowe zasady etyki i pojęć białych „virakutsa" (dla Indjanina każdy
biały to jakiś legendarny władca — wirakucza).
Inny przesąd, panujący wśród żyjącego najbliżej nas plemienia Tshama, to wiara, że kobieta rodząca bliźnięta, popełniła kiedyś zbrodnię i za karę wydała na świat złe duchy. Niemowlęta żywcem zakopują, a matka, pogardzana przez wszystkich, wiedzie odtąd w odosobnieniu gorzki żywot. Wypadek taki zdarzył się za naszego pobytu w Cumarii, o pół godziny drogi poniżej wśród Indjan haciendera Ferrariego. Tak on, jak my, dowiedzieliśmy się o tem w tydzień po fakcie. Zdarza się też, że gdy matka umrze przy porodzie, wdowiec zakopuje żywego noworodka ze zwłokami żony. Adoptowany na syna przez misjonarzy anglikańskich z Cahuapanas nad rzekę Pichis, Reifsnyderów, Indjanin został wykupiony w chwili, gdy ojciec przywiązywał go już do trupa żony, chcąc oboje pogrzebać. Dziś mały chłopczyk, otoczony miłością swych przybranych rodziców, mówi po angielsku, zdradzając żywą inteligencję i dużo przedsiębiorczości. (...).
fragment książki " Ucayali - Raj czy Piekło nad Amazonką "
C. d. Historii
Cytuję:
Szanowna Pani,
Pod adresem http://aordycz.com/ucayali.doc znalazłem
fragment książki Marji Bochdan-Niedenthal, który sprawił, że na chwilę zamarło
mi serce.
Od kilku lat zajmuje się etnografia i historia Ucayali, sam prowadziłem tam tez
badania. Historia polskich osadników w latach 30 jest mi szczególnie bliska. Ale
co ważniejsze, te materiały zawierają niesamowity ładunek niedostępnych w inny
sposób informacji - nie tylko o losach polskiej kolonii, ale o warunkach
panujących wtedy nad Ucayali, o Indianach itd. Dlatego zastanawiam sie nad
wydaniem wyboru tłumaczeń najciekawszych tekstów (na j. angielski lub
hiszpański). Nie zdawałem sobie do tej pory sprawy z istnienia książki pani
Marji Bochdan-Niedenthal, ale to zdecydowanie najciekawszy, najbogatszy opis ze
wszystkich polskich tekstów z tego czasu, jakie widziałem. Może Pani wyobrazić
sobie rozczarowanie, ktore poczułem kiedy okazało sie, ze dokument urywa sie na
80tej stronie. Postanowiłem napisać do Pani, żeby prosic o informacje, skąd
wzial sie ten dokument i w jaki sposób mógłbym pozyskać pozostałą cześć książki.
Byłbym niezmiernie wdzięczny za Pani pomoc. Pozdrawiam serdecznie, Lukasz
Krokoszynski
cd korespondencji
Zastanawiam sie, czy nie mogłaby sie Pani skontaktować z wydawcami Biblioteki
Iberyjskiej (http://bibliotekaiberyjska.pl/glowna/index.php).
Byc moze jako osoba spokrewniona z autorka, moglaby Pani ulatwic zdobycie praw
autorskich, jezeli sa jeszcze potrzebne. Sądząc po książkach, ktore do tej pory
wydawali, "Ucayali" pani Bochdan-Niedenthal pewnie by ich zainteresowała. Szkoda
by było, żeby taki skarb się marnował. Przeszukałem wszystkie dostępne sobie
źródła i nie widzę nigdzie możliwości kupna. Czy mógłbym się ośmielić prosić
Panią o kopię? Ksero albo skan?
Nie zajmowałem się bezpośrednio Polakami nad Ucayali, więc do tej pory trafiałem
na materiały przez przypadek i ten temat ciągle wracał. Jak wspomniałem
poprzednio, zaczęliśmy wreszcie z kolegą zbierać polskie materiały do
tłumaczenia na hiszpański. Tłumaczyłem na angielski fragmenty ksiązki Lepeckiego,
które były cenne dla kilku znajomych niePolaków i przy okazji zaproponowano mi
zebranie polskich tekstów dotyczących amazonii peruwiańskiej. Sprawa jest
jeszcze w fazie zalążkowej, do tej pory staramy się zebrać materiały i
zorientować, czym dysponujemy.
Mam u siebie w tej chwili (w wersji elektronicznej):
-Lepecki,
M. 1930. Opis polskich terenów kolonizacyjnych w Peru.
-Lepecki, M. 1930. Wschodnie Peru czyli Montanja
-Zarychta, A. raport reprodukowany tutaj: http://books.google.pl/books?id=EEUDmuAE5CIC&lpg=PA145&ots=_v51jph20A&dq=tasulinczi&pg=PA137#v=onepage&q=%22raport%20niespe%C5%82na%22&f=false
-Warchalowski. 1938. Na wodach Amazonki. (opis podrozy pozniejszej niz wyprawa
'28)
-Golewski. 1933. El Gran Pajonal. (artykuł opublikowany w peru)
oczywiście Fiedler. (I wyd. 1935) Ryby spiewaja w Ukajali.
-Makowski 1988. Przyrodnicze uwarunkowania rolnictwa w amazonii peruwianskiej.
(rozprawa naukowa) w wersji papierowej:
-Lepecki, M. 1931. Na Amazonce i we wschodniem Peru. (kilka rozdziałów
przetłumaczyłem z grubsza na angielski, to w wersji elektronicznej).
Proszę dać znać, jeżeli interesuje Panią ten temat i w razie czego podać adres,
na który mógłbym wysłać skany.
Poza tym, jak wspomniałem w komentarzu pod Pani artykułem, Biblioteka Iberyjska
w ciągu ostatnich lat wydała książkę syna K. Warchałowskiego i opracowanie pana
Mazurka. To również odkrycie ostatnich dni, więc na razie czekam na przesyłkę.
Koleżanka, z którą byłem nad Ucayali (a sama
zjeździła cały świat, dosłownie! - mogłaby spokojnie sama napisać książkę) też
głęboko w tym siedzi. To ona mogłaby przetłumaczyć te materiały na hiszpański,
już teraz strasznie się zainteresowała tym fragmentem "Ucayali". Mamy do tych
miejsc straszny sentyment.
Cecylia to musi być córka urodzona w Cumarii? Świetnie, będzie mi miło, jeżeli
przekaże Pani wiadomość. A czy wiadomo, co działo się z Letą, adoptowaną córką?
Dziękuję bardzo za odzew! Pozdrawiam
serdecznie, Lukasz
***
Biblioteka Iberyjska bibliotekaiberyjska.pl
Lubisz poznawać nowe kultury? Ciekawią cię hiszpańsko- i portugalskojęzyczne kraje świata? Masz ochotę dowiedzieć się, jak żyją ich mieszkańcy i jak wyglądało ich życie przed laty, jakie mają poglądy, jaką sztukę powołuje do istnienia ich wrażliwość na piękno?
Przesłałam Cecylii korespondencję z Łukaszem. Niecałą dobę trwało oczekiwanie na jej odpowiedź?
Oryginał książki autorstwa jej matki, która jest 'Białym Krukiem' niespodziewanie odzyskała niedawno, a który jej Matka przywiozła do Polski po latach dopiero w latach 60. Cecylia zadeklarowała udostępnić ksero w całości do analizy p. Łukaszowi.
Cecylia napisała również, że jedna z jej sióstr bliźniaczek Ala mieszka z siostrą (Indianką) Letą ,w Brazylii. Leta liczy sobie ok. 90 lat, co u Indian jest wielką rzadkością. Juz trochę zapomina języka polskiego. Cecylia zamieszkuje na stale w Warszawie, a nie jak myślałam w Brazylii, trochę tłumaczy i pisze. Ale każdego roku, ze względu na srogie zimy rusza w podróż. Domyślam się, że do swojej drugiej Ojczyzny położonej w Ameryce Południowej.
cdn
Ta historia nadaje się na niezły scenariusz....
http://www.sejm-wielki.pl/b.php?o=sw.52194
Zobacz drzewo genealogiczne:
Strona utworzona 2008-08-26
Ostatnia aktualizacja: 10-08-23